Blog
*
miraż
9 obserwujących 23 notki 17592 odsłony
miraż, 14 sierpnia 2011 r.

Kilka gorzkich uwag o USA

Przy okazji relacji polsko-amerykańskich porusza się często wątek naszego idealizmu i sentymentów wobec USA. Ton komentarzy jest ostatnio taki, żeby przestać się wygłupiać i smęcić o historii i wielkich ideałach a zabrać się za osiąganie wymiernych korzyści. Słusznie – tak trzeba, jednak sporo ciekawego da się o USA powiedzieć właśnie z pozycji idealisty, wierzącego w uniwersalność praw człowieka. Co można znaleźć w historii i teraźniejszości USA używając tego klucza, jeśli nie poprzestaje się na bezkrytycznym przyjmowaniu amerykańskiego mniemania o sobie za rzeczywistość? W obrazie jaki się wyłania wiele jest mroku.

Stany Zjednoczone, dzisiejszy Prometeusz wartości republikańskich wzniesiony został na fundamencie co najmniej dwóch zbrodni przeciwko ludzkości: na zagładzie kultury Indian i na niewolnictwie.

Zagłada Indian zasługuje w moim najgłębszym przekonaniu na miano mordu założycielskiego Stanów Zjednoczonych. Bez przekreślenia indiańskiego sposobu życia, zniszczenia jego materialnych podstaw i wyrwania do cna rzeczy dla Indian świętych i ważnych – słowem, bez kulturobójstwa - nie byłoby Stanów Zjednoczonych w takim kształcie, jaki dziś znamy. Nie byłoby ich rozległych terytoriów i mitu dzikiego zachodu, inny byłby skład etniczny społeczeństwa, język, ale przede wszystkim – system wartości.

W umysłach białych osadników i XIX-wiecznych elit USA nie znalazło się miejsce na to, by w indiańskim sposobie życia dostrzec zasługującą na szacunek alternatywną drogę dla człowieka. Czytającym Pismo Święte ‘porządnym ludziom’ nie przyszło na myśl a przynajmniej nie znalazło odzwierciedlenia w praktyce, że jakże odmienna cywilizacja Indian, mniej przemocowa, nieprzywiązana tak do pojęć własności i posiadania, kultywująca wartości równowagi i szacunku do przyrody, pełna oryginalnej duchowości, mogłaby uzupełnić i wzbogacić ich społeczeństwo i ich państwo.

Decyzją jaką podjęła biała, protestancka Ameryka było zmiażdżenie słabszego, by na jego zgliszczach zbudować wszystko po swojemu, bez prób poważnych pertraktacji, bez prób asymilacji, rozumianej jako wzajemne nie zaś jednostronne przystosowanie. Cywilizacja amerykańska okazała się sztywna i nieprzemakalna wobec Indian.

Nieprzemakalna. To słowo zostało użyte w polskim tłumaczeniu Zderzenia Cywilizacji S. Huntingtona. Lecz tam, Drodzy Czytelnicy, owego określenia użyto wobec cywilizacji islamskiej. Tak właśnie wpływowy politolog w końcu lat 90-tych, jeszcze przed tragiczną datą 11.09.2001, określał jednego z dzisiejszych głównych adwersarzy Ameryki w globalnym sporze o kształt świata. Powoływał się Huntington na liczbę międzykulturowych konfliktów granicznych, z których wynikało, że to właśnie mahometanie mają największe trudności w pokojowej koegzystencji z sąsiadami.

Tymczasem, nawet jeśli przyjąć nieprawdziwą w mojej opinii tezę, że islam jest jakiegoś rodzaju teokratycznym totalitaryzmem, nie tolerującym wewnątrz siebie ciał obcych, to i Amerykanie nie mają się tu czym pochwalić. Przez dziesiątki lat kultura amerykańska asymilowała poszczególne jednostki; ludzie o różnych cywilizacyjnych korzeniach przyjeżdzali do USA i byli włączani do wspólnoty pod warunkiem zaakceptowania amerykańskiego systemu wartości. Mechanizm ten działał sprawnie jeśli nie w pokoleniu emigrantów to już z reguły w pokoleniu ich dzieci, kto urodził się w USA przeważnie w pełni się z nimi identyfikował. Był to jednak model inkorporowania ludzi, a nie kultur. Gdy tymczasem biała Ameryka u samego zarania swej historii stanęła wobec problemu Indian, okazała się niezdolna do koegzystencji ani tolerancji. W kwestii asymilacji kultur i wartości - nie zaś pojedynczych ludzi - nie widać fundamentalnego rozziewu między islamem i Ameryką. Pamiętając o tym, nie należy w ciemno kupować opowieści o dobrych Amerykanach i złych muzułmanach.

Wracając do zniszczenia Indian, naturalnie jest pytać dlaczego? Jaka wartość była dla ówczesnych Amerykanów tak ważna, że zdecydowali się na zbrodnię zamordowania kultury? Pierwsza odpowiedź jak się tu nasuwa, to ziemia. Osadnicy chcieli ziemi, chcieli przestrzeni życiowej. Nieswojo mi się robi, gdy w centrum amerykańskiego mitu znajduję frazę hitlerowskiej propagandy. Rzecz jasna, Amerykanie nigdy nazistami nie byli i nie mogą być odpowiedzialni za to, co mówiono i czyniono sto lat później na innym kontynencie. Ponadto, ten tekst - jak każdy tekst publicystyczny - jest pewnym uproszczeniem. Tym niemniej, gdy myślę o tej paraleli, w moim sumieniu rozbrzmiewa dzwonek ostrzegawczy.

A przecież jest jeszcze inny trop prowadzący od kultury amerykańskich białych protestantów do nazizmu – eugenika. Owa niemająca nic wspólnego z chrześcijaństwem sprymitywizowana idea darwinowskiego doboru naturalnego, padła na podatny grunt, który niestety był już chrześcijański na wskroś. I została wymieszana z szowinizmem ‘porządnych i wykształconych ludzi’, puszących się domniemaną wyższością nad czarnoskórymi i białą biedotą, z powodów tak drugorzędnych jak obyczaje seksualne, higieniczne, ekspresja emocji, a przede wszystkim bogactwo. Społeczeństwo amerykańskie u początku XX wieku okazało się wystarczająco przytomne aby tę zbrodniczą doktrynę odrzucić. Ale i tak pozostawiła ona głębokie blizny w postaci chociażby eugenicznej ideologii aborcyjnej. Nie trzeba wchodzić tu w głębokie rozważania, by widzieć różnicę pomiędzy dopuszczaniem aborcji ze względu na trudną sytuację życiową kobiety, czyli ze współczucia (zostawmy na boku czy w końcowym rachunku dla samej zainteresowanej pożytecznego), a popieraniem aborcji w celu ograniczania dzietności kobiety, którą uważa się za zbyt głupią by miała prawo do rozmnażania się.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @All - o argumentach K. Łozińskiego Autor przynajmniej w części nie wie o czym mówi....
  • @wislawus Nie zgadzam się na odbieranie komukolwiek człowieczeństwa z jakichkolwiek powodów,...
  • @ @kinimod Sprostowanie owszem jest ale zostaje niesmak, że napisał felieton a nie...

Tagi

Tematy w dziale